Tagi
armada chorągiew CWM CWM ZHP w Gdyni drużyna drużyny festiwal Gdynia harcerze instruktorzy jacht jachty Jamboree kadry KHDWiŻ konferencja kurs kursy morze mundury muzyka narada patenty pilot polesie prawo projekt PZŻ regaty rejs rejsy rozporządzenie s/y ZAWISZA CZARNY s/y ZJAWA skauci specjalności sport spotkanie stopnie szantowiązałka szanty szkolenie Teliga warsztaty wodniacy wyprawa zhp zlot łódź żeglarstwo

Wyczyn w wędrowniczych drużynach wodnych

Nadesłany przez wroobel 17.09.2005, 11:30:00 (2335 odsłon) Więcej wpisów tego autora
W centrum uwagi

Na kursie drużynowych w Hufcu Łódź-Polesie miałam zorganizować, jako namiestniczka namiestnictwa wędrowniczego, zajęcia z wyczynu dla wszystkich uczestników kursu zarówno dla kursu harcerskiego żeńskiego i męskiego oraz wędrowniczego. Dlaczego akurat dla wszystkich? Gdyż każdy z tych uczestników był w wieku wędrowniczym i powinien wiedzieć, na czym polega wyczyn i jak go wykonać.

phm. Sylwia Kardzis



Pokazywaliśmy dwa oblicza wyczynu:

  1. fizyczny – zjazd na linie z góry
  2. oraz intelektualny – rozwiązywanie zagadek „omnibus”.

Jednym z Was może wydać się to bardzo łatwe, ale trzeba pamiętać, iż wyczyn jest rzeczą bardzo indywidualną dla każdego wędrownika!

Gdy spoglądam w próby osób, które u mnie zdobywały patkę/naramiennik wędrowniczy kilka miesięcy, lat temu, to mogę zauważyć iż ten realizowany wtedy wyczyn teraz byłby dla nich czymś normalnym. Teraz stoją przed czymś ważniejszym. Właśnie ten moment realizacji tej próby jest bardzo ważny – zmierzenie się ze swoją aktualną słabością i pokazanie na ile mnie stać. Teraz mając doświadczenie, że udało mi się zrobić coś wielkiego wiem, że uda mi się pokonać następne, nowe przeszkody.

Pisząc o wyczynie, szczególnie dla harcerzy wodniaków zastanawiałam się, co dla moich druhen i druhów [przyp. aut. ze Szczepu Drużyn Wodnych im. Lenida Teligi w Łodzi] mogłoby być wyczynem? Patrząc i znając poszczególne osoby – jest to bardzo istotne - jeżeli jakaś któreś z nich ułoży sobie swój wyczyn, wymyśli sobie z czym chce się zmierzyć my [drużynowi, instruktorzy] musimy znać tą osobę oraz jej słabości. Po tak naprawdę wyczyn jest pokonaniem naszej największej słabości w danym momencie. Oto kilka przykładów:

  • wyczyn intelektualny:
    • nauczę się nawigacji i będę nawigował podczas wachty – dla osoby, która ma problemy z odczytywaniem map; 
  • wyczyn emocjonalny:
    • popłynę na rejs – dla osoby, która nie czuje się pewnie na wodzie i boi się przechyłów, a chce wyrobić w sobie siłę charakteru dobrego załoganta;
    • będę żeglował w nocy na rejsie – dla osoby, która jest dobrym żeglarzem, chcącej przezwyciężyć swój lęk przed niepewną chwilą lub też chce pokonać strach przed tym co nieznane;
  • wyczyn fizyczny:
    • nauczę się pływać wpław – dla osoby, która nie umie pływać, a chce poprawić swoją kondycje;
    • spłynę kajakiem długi/trudny/dziki odcinek rzeki – dla osoby, która jest dobrym wioślarzem, ale chce zbadać granice swojej fizycznej wytrwałości;
  • wyczyn duchowy:
    • będę przestrzegał zasad etyki i etykiety żeglarskiej – dla osoby, która dotąd dorastała w towarzystwie anarchistyczno–punkrockowym;
    • poprowadzę samodzielnie łódkę na rejsie – dla osoby, która jest doświadczonym żeglarzem, ale ma kłopot z podejmowaniem decyzji oraz unika przyjmowania odpowiedzialności;
  • wyczyn społeczny:
    • sam ugotuję obiad dla mojej załogi – dla osoby, która na co dzień w domu jest mało samodzielna;
    • będę szkolił na kursie żeglarskim – dla osoby, która posiada dużą wiedzę, ale nie wie na ile jest komunikatywna w jej przekazywaniu;

Takich przykładów można podać bardzo dużo – rejsy w nieznane, nurkowanie, łowienie ryb, gotowanie na jachcie itp., wszystko zależy od Was samych.
Czytasz te przykłady i myślisz sobie, że przecież dla mnie to nic trudnego. Weź proszę kartkę i spisz, czego w tym momencie obawiasz się najbardziej, co chciałbyś dokonać, ale „coś” Tobie przeszkadza. Pomyśl jak to zmienić, aby to zrealizować? To będzie Twój wyczyn!

A może właśnie niech to będzie nasza wspólna praca. Zostawiam dla Was tutaj taką „wirtualną wolną kartkę” na podanie Waszych pomysłów wyczynu dla osób z drużyn wędrowniczych wodnych – dopisujcie je w komentarzach.

Z żeglarskim pozdrowieniem
CZUWAJ-AHOJ!

phm. Sylwia Kardzis
Instruktorka Retmanatu Hufca ZHP Łódź-Polesie
Namiestniczka Wędrownicza Hufca ZHP Łódź-Polesie

Ocena: 0.00 (Głosów: 0) | Oceń ten tekst |
Tagi: wodniacy   kurs   wędrownicy   wyczyn  
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
orguncja
Wysłano: 17.09.2005, 23:26  Uaktualniono: 17.09.2005, 23:26
Szara myszka
Dołączył: 19.09.2003
Skąd:
Liczba wpisów: 11
 Re: Wyczyn w wędrowniczych drużynach wodnych
Hej, większość pomysłów jest genialna ale nie wiem czy przełamywanie swojego niezdecydowania dowodząc jest najszczęśliwszym pomysłem. Na taki rejs chyba bym popłynąć nie chciała...
A co do sprawdzonych pomysłów:
*ja zajmowałam się zaopatrzeniem i działaniem kambuza na spływie Odrą (4 omegi z Wrocławia do Kostrzyna) taki kwatermistrzo- ochmistrz tyle że bez wypełniania papierków bo cała impreza nie była zgłoszona jako obóz
* koleżanka wspinała się na maszt obozowy żeby poprawić tam fał. próba była rozpisana jako wejście na maszt tam, gdzie będzie to potrzebne
* znajomy płynął wpław na drugi koniec jeziora (ok. 2 km)
* znajoma uczyła młodszych harcerzy 'światełek' a konkretnie oznaczeń statków nocą

Życzę wszystkim powodzenia w realizowaniu prób wędrowniczych i jak przypomnę sobie więcej wyczynów to napiszę na pewno.

no i jeszcze taka sugestia. nie wiem jak jest gdzie indziej ale obserwuje coraz wiecej srodowisk gdzie proba ogranicza sie do samego wyczynu... nie tedy droga. moze zacznijmy myslenie o probie od stalej sluzby. czesto jak tu wymyslimy cos to wuczyn az sam sie narzuca

buzka o

Autor Wątek
wroobel
Wysłano: 18.09.2005, 19:16  Uaktualniono: 18.09.2005, 19:16
Webmaster
Dołączył: 12.02.2003
Skąd: Łódź
Liczba wpisów: 239
 Re: Wyczyn w wędrowniczych drużynach wodnych

Co do „pierwszego” prowadzenia łódki.

Są osoby które czują respekt przed żywiłem i boją się odpowiedzialności za załogę i jacht z jednej strony.

Z drugiej strony są osoby, które mają opanowane na kursie techniczne umiejętności manewrowania jachtem... natomiast na kursie nikt nigdy nie nauczy się podejmowania decyzji, nie nauczy się organizacji i rozdziału pracy w załodze, nie nauczy się dowodzenia... Kapitanem nie zostaje się w chwili otrzymania patentu.

Na „bycie” Kapitanem trzeba sobie zapracować.

Zasadniczo są 2 drogi „stawania się” Kapitanem

  1. samodzielna poprzez dozowanie sobie odpowiedzialności – zaczynając na małych łódkach z małą załogą na małym akwenie na krótkie pływania... by z czasem przesiadać się na większe jachty, z większą załogą wychodząc na szersze wody...
  2. stażowania pod okiem innego Kapitana.
    I tu mamy kolejne dwie kolejne możliwości
    1. na dużych morskich jachtach stażując jako oficer albo zastępca kapitana, który pozwala na samodzielne działanie... dając jedynie „zza pleców” poczucie komfortu „dłoni spoczywającej na ramieniu”.
    2. No i wreszcie ostatnia (wspomniana) droga „skok na głęboką wodę” - można odrazu wziąć jacht czy to na śródlądziu, zatoce, czy morzu (adekwatnie do patentu)... i wybrać się jako jeden ze sterników na rejsie drużyny płynąc flotyllą kilku czy kilkunastu jachtów. Uwierz, że świadomość, że możesz machnąć, zadzwonić czy wywołać przez radio inny jacht i masz pewność że za kilka minut, czy kilka godzin może się pojawić ze wsparciem dodaje potrzebnej otuchy młodemu sternikowi... i pomaga mu „stawać się” Kapitanem.

Podsumowując jako uczestnik i sternik na harcerskich rejsach śródlądowych, a później jako komodor flotyllowych rejsów zatokowych i morskich widzę sen takiego zadania.

Może nie dla każdego będzie to wyczyn przy okazji zdobywania patki... Może dla niektórych to będzie doby wyczyn zdobywając pierwszą, a może nawet drugą gwiazdkę...

Ale Sylwia to napisała wyczyn realizuje się „tu i teraz” dla „danej osoby”. Poza tym pamiętamy wszyscy, że wyczyn jest „na granicy możliwości, a nie na granicy ryzyka”! Prawda?

Autor Wątek
aczyk
Wysłano: 15.11.2005, 22:30  Uaktualniono: 15.11.2005, 22:30
Szara myszka
Dołączył: 14.10.2003
Skąd: Gdańsk Za Murami 2/10
Liczba wpisów: 10
 Re: Wyczyn w wędrowniczych drużynach wodnych
Doświadczenie życiowe uczy, że obecnie wyczynem wędrowniczym staje sie sprawa tak oczywista, jak opieka nad powierzona wędrownikom jednostka pływajacą. Jeżeli nawet, drużyna inwestuje w nia własne środki i pracę, ( najczęściej do obozu), to po pewnym czasie sprzęt wyglada i tak jak porzxucony. Po wyciągnieciu i zabezpieczeniu kadłubów po sezonie, o przęglądnięciu i zabezpieczeniu takielunku przed nastaniem mrozów- nie ma co marzyć! U nas druzyny liczą, że te wszystkie czynności zrobi za nie instruktor odpowiedzialny za sprzęt - oni już nie... Dbałość załogowych o łódkę była dawniej nobilitacja dla harcerza -żeglarza i właściwie słuzbą- teraz to już zaczyna być wyczynem. jak ten czas leci...

Autor Wątek
biszat
Wysłano: 19.11.2005, 5:53  Uaktualniono: 19.11.2005, 5:53
Szara myszka
Dołączył: 02.10.2003
Skąd:
Liczba wpisów: 10
 Re: Wyczyn w wędrowniczych drużynach wodnych
Nie wiem czy podawanie przykladow na wyczyn moze komus pomoc , chyba tylko aby miec rozeznanie ogolne.I tak jak Druhna zauwazyla wyczyn jest sprawa indywidualna i dla kazdegopowinien byc inny.Niestety nie zawsze dobrze znamy osobe , ktora podchodzi do proby i bywa ze wyczyn jaki jest wpisany na karte proby wcale nim nie jest.

Skoro jednak maja byc przyklady to dam =)
Pewien druh zorganizowal i wzoal udzial w wedrowce po najwyzszych szczytach w Szwecji.

Moj kolega pieszo przeszedl trase z Chorzowa do Kucob ( ok 60 km)