Tagi
armada chorągiew CWM CWM ZHP w Gdyni drużyna drużyny festiwal Gdynia harcerze instruktorzy jacht jachty Jamboree kadry KHDWiŻ konferencja kurs kursy morze mundury muzyka narada patenty pilot polesie prawo projekt PZŻ regaty rejs rejsy rozporządzenie s/y ZAWISZA CZARNY s/y ZJAWA skauci specjalności sport spotkanie stopnie szantowiązałka szanty szkolenie Teliga warsztaty wodniacy wyprawa zhp zlot łódź żeglarstwo

Indeks forum


Indeks forum » Wszystkie wpisy (Jake)




Odp.: Fantazja z oliwkami, czyli sałatka polska inspirowana grecką
#1
Szara myszka
Szara myszka


Cytat:

Helena pisał(a)):
Brzmi doskonale poza tym, że nie jadam pomidora :) Ale zdaję sobie sprawę z własnej ekscentryczności pod tym względem, więc może mogę go sobie wybierać i oddawać zainteresowanym.

Chetnie przyjme twoją porcję pomidora z sałatki ;)

Wysłano: 11.06.2013 19:11
Raport Do góry


Odp.: Śniadania
#2
Szara myszka
Szara myszka


Jajka sa swietnym pomysłem, urozmaicają posiłki i długo się przechowuja. Oczywista wada jest to, ze sa kruche i trzeba je dobrze zaształować. 2 lata temu na Józku jedlismy calkiem niezła jajecznice luksusowa, z cebula, serem i kielbaska :)

Parówki takze mi odpowiadaja, ale raczej takie z mięsa niż papieru, mączki, MOM i skór cielęcych.

Świeze warzywa sa genialnym pomyslem i choc osobiscie wole pomidory, to niestety sa one duzo bardziej narazone na zgniecenie/zgnicie itp. Ogorkiem mozna rzucac i tak raczej sie nie "popsuje".

Polecam dzem, jako cos owoco-podobnego na deser. Dobrze sie przechowuje i jest moim zdaniem calkiem smaczny na kanapkach.

Wysłano: 11.06.2013 19:08
Raport Do góry


Odp.: Jachtowe jedzenie, czyli jaką kawę pije kapitan?
#3
Szara myszka
Szara myszka


Cytat:
KUBA!!!

Zdecydowanie bardziej reaguje na Jakub lub Jake jesli mozna miec takowa prosbe :)

Cytat:
Jestem stały w uczuciach.

To dobrze, ale po dwoch latach pamiec juz nie jest taka pewna. Wyjawisz sekret "tej idealnej" kawy? :)

Cytat:
Myślę, że jesteśmy na tyle dorośli, by nie pożreć cudzego twixa i nie popaść w depresję, gdy nasz własny już został skonsumowany :)

Wszystko zalezy od wieku załogi, my płynelismy z harcerzami srednio 14-16 i było cienko. Mysle, ze jesli bedziemy zaloga w starszym gronie to nie bedzie zadnych problemow na tym tle. :)

Wysłano: 11.06.2013 19:02
Raport Do góry


Jachtowe jedzenie, czyli jaką kawę pije kapitan?
#4
Szara myszka
Szara myszka


Poniżej zachęcam wszystkich do umieszczania swoich sugestii dotyczących wyżywienia na rejsie. Pomysły, doświadczenia z przeszłości i rady mile widziane. Poniżej pozwolę sobie umieścić kilka własnych mniej lub bardziej obiektywnych sugestii.

1. Świeże jedzenie, jest dobre, bo jest świeże. To znaczy, ze po 4 dniach szamania suchego chleba z serem i kiełbasą, zupę jarzynową i gotowane jabłka uznaje się za pokarm bogów i najlepsza potrawę na świecie. Warto zabrać jak najwięcej świeżyzny która się nie zepsuje tak szybko, a wiec inwestujmy w marchewki, pietruszki, cebule i inne rzeczy do zup, sosów i gulaszy.
Weźmy jabłka i inne twarde owoce. Warzywa dają prawdziwy smak potrawom, a owoce są smaczne, zdrowe i soczyste. Może dałoby się wziąć melony albo arbuzy? Są tanie, a mogą długo leżeć. Melony w szczególności.
2. Słodyczy NIE ształujemy w szafkach w Kubryku, bo załoga zjada je wszystkie w ciągu 2 dni rejsu i na resztę nie zostaje nic. A życie suchym chlebem i kiełbasą jest szare i smutne na morzu.
3. Herbacie piernikowej mówimy zdecydowane NIE
4. Nie bierzemy 6 kg Margaryny, bo do portu wróci 5kg 800g, nikt tego nie je w takich ilościach.
5. Jedzenie w słoikach jest lepsze niż w torebkach. Łatwiej coś zakonserwować termicznie niż sproszkować. Ma w sobie mniej chemii i jest delikatniejsze dla żołądka. Stąd pulpety w sosie, sos do spaghetti, fasolka itp. produkty są trwale, mogą smakować dobrze i są całkiem zdrowe. Puree ziemniaczane w proszku jest całkiem smaczne, ale może wywołać dwudniową zgagę. Rozważyłbym raczej jedzenie makaronu lub ryżu, jest zdrowy, nie trzeba go obierać, gotuje się szybko i smakuje nieźle.
6. Weźmy przyprawy. Nie, nie sama sól. Zioła, curry, czosnek, paprykę itp. nie palą w podniebienie, a potrafią znacznie uprzyjemnić słoikowe jedzenie. Ach, i KONIECZNIE nie zapomnijmy pieprzu. Nasz kapitan lubi tylko jedzenie dobrze przyprawione pieprzem!
7. Pierwszy (i być może tez drugi) posiłek powinien być lekko strawny. Choroba morska dotyka zwykle większość osób. Część wymiotuje, inni tylko źle się czuja. Jakby nie było, ciężkostrawne, tłuste i ostre jedzenie pogorszy te dolegliwości wielokrotnie. Ja najlepiej toleruje lekkie i słodkie rzeczy. Po takim posiłku, nie odczuwam prawie żadnego dyskomfortu w ciągu pierwszego i drugiego dnia rejsu.
8. Soki/ syropy, kompoty owocowe. Wydaje mi się, że na soki w kartonach nie starczy nam miejsca i pieniędzy. Ale fajnie zabrać syropy owocowe w butelkach. Z 500ml można uzyskać i 5 litrów całkiem smacznego picia. Uwaga - by były słodzone cukrem, nie sztucznymi słodzikami, a zwłaszcza aspartamem. To dość szkodliwy związek, poza tym jest nieprzyjemny w smaku, czasami także wywołuje mdłości.
9. Na "Józku" niestety nie ma piekarnika, żeby odgrzać czerstwe pieczywo, tak by smakowało jak nowe. Niemniej jednak warto wybrać taki chleb, który nie spleśnieje, ani nie zmieni się w kamień po 2 dniach.
10. Dżem rzecz dobra na śniadania / kolacje. Słodki i kaloryczny. Z dżemem nawet stary chleb jest zjadliwy :)
11. Osobista prośba ode mnie. Nie jedzmy kaszy gryczanej. Na Jamboree kasza gryczana była wszędzie. W zęzie, na gretingach, w kambuzie, w kubryku, na zejściówce i ogólnie wszędzie. W dodatku leciała za burty dalej, niż widzieliśmy. Kaszy gryczanej nie lubiłem nigdy, ale od tamtej pory źle się czuję na sam jej zapach. Brrrrr... Proszę, nie róbmy tego.
12. I w końcu, naprawdę warto wiedzieć, jaka kawę lubi kapitan, Piotrze, jak to u Ciebie wygląda? Czy gust Ci się zmienił od tamtego czasu?

Wysłano: 06.06.2013 20:33

Edytowany przez panwac dnia 7.06.2013, 9:28:52
Raport Do góry


Sztormiak rzecz Bardzo Ważna
#5
Szara myszka
Szara myszka


Informacja glownie dla tych, ktorzy po morzach jeszcze nie pływali, badz sa malo doswiadczeni.

Czy Warto brac sztormiak?
Coz, sztormiak niezbedny moze nie jest, czego dowiodłem sam, przed dwoma laty majac na 10 dniowym rejsie do dyspozycji jedynie stara nieprzemakalną kurtke, ktora oczywiscie przemokła mi po 2 godzinach pierwszego deszczu ale jest to rozwiazaniem, którego szczerze NIE POLECAM. Na morzu jest zimno, mokro, są wysokie fale i nierzadko pada deszcz. Po kilku godzinnej wachcie "na mokro" w przemoczonej kurtce, nie bedzie w Was prawie zadnej energii do pracy, a jedynie marzenia o suchej koi, o jakosci pelnienia samej wachty trzesac sie z zimna nie wspomne. Prawda jest, ze kazda, gorska, nieprzemakalna kurtka i tak w końcu przemoknie, chyba ze jest naprawde wysokiej klasy, ale bardzo dobrej kurtki z membrana na morze zabierac szkoda, bo wszechobecna sól nie pozostanie bez wpływu na oddychająca membrane. Dlateog tez, jesli ktos z Was ma sztormiak, zabrac KONIECZNIE. Jesli nie ma, popytać rodzine, znajomych, znajomych swoich znajomych i pozyczyc! Komfort ochrony przed wiatrem, deszczem i falami jest czasami wręcz nieoceniony.

Gdy sztormiaka jednak nie ma

Jesli Wasza rodzina i znajomi woli jezdzic do ciechocinka lub siedziec w domu, a Wy zaczynacie dopiero przygode z morzem i sztormiaka nie macie skad wziac nic straconego. W takiej sytuacji koniecznie nalezy zabrac dobra kurtke, to glowna ochrona przed deszczem i będzie NIEZBĘDNA. Kolejna rzecza jest cieply, gruby polar, dzieki niemu bedzie nam ciepło i wygodnie. Pamietajcie, ze polar jest duzo lepszy niz sweter czy bawelniana bluza, lzejszy, mniejszy, szybciej schnie, pozatym nawet przemoczony, stanowi ochrone przed zimnem.
Nie nalezy tez zapomniec o czyms nieprzemakalnym na dolna czesc ciała. W czasie deszczu, po deszczu i ogolnie dosc nierzadko cały pokład jest mokry. Nie trzeba nigdzie siadac, wystarczy oprzec sie o nadbudówke, laweczke, reling i juz mamy mokre spodnie wraz z bielizna. Tu takze mozecie mi wierzyc, ze nie jest to przyjemne. Na szczescie nogi nie sa tak narazone na wode (chyba, ze siedzimy na mokrym), wiec jakies spodnie z Aquatexu itp. moga sie sprawdzic, chociaz ponownie spodnie od sztormiaka beda najlepsze.

W razie czego, pytac. Chetnie cos podpowiem :)

Wysłano: 06.06.2013 20:09
Raport Do góry


Odp.: Praca dla sterników / wychowawców
#6
Szara myszka
Szara myszka


Gdyby nie to, ze plywam cale wakacje byłym zywo zainteresowany. Jesli bedzie organizować coś PO 7 września, jesienią lub wiosną i latem przyszłego roku chętnie się zgłosze :)

Wysłano: 06.06.2013 19:40
Raport Do góry


Odp.: Letnia koszula instruktorska
#7
Szara myszka
Szara myszka


Dla mnie koszula jest super rozwiazaniem calo-rocznym, bo co zamiast niej nosic w zimie? A worek typowo w teren, jest wygodny, malo sie gniecie, jesli sie lubi mozna w nim biegac caly dzien ;)

Wysłano: 11.12.2011 15:29
Raport Do góry


Odp.: Letnia koszula instruktorska
#8
Szara myszka
Szara myszka


Co do starszych instruktorów to są 2 widoczne skrajnie przeciwne trendy:
1. Totalny minimalizm: Krzyz, sznur, WOSM (ew. ISGF).
2. Pstrokazim nieziemski: pagony, chusta, złote i srebrne listki dookoła krzyża, baretki oznaczeń, odznaki, znaki służb, plakietki imprez, plakietki środowiska i bóg wie co jeszcze.

Wysłano: 11.12.2011 00:11
Raport Do góry


Odp.: System stopni wodnych ZHP
#9
Szara myszka
Szara myszka


Off-Topic: Czy niedowidze, czy nie ma mozliwosci edycji wiadomości?

Wysłano: 10.12.2011 22:21
Raport Do góry


Odp.: System stopni wodnych ZHP
#10
Szara myszka
Szara myszka


Porusze dwa tematy i w dodatku zaczne od tego drugiego: Stopnie Zeglarskie w ZHP.

Po pierwsze moim zdaniem pozytywną cecha jest, że stopnie i plakietki im odpowiadające, które nosimy odzwierciedlają umiejętności, miło ze uprawnienia które możemy zdobywać w ZHP i oznaczać na naszych mundurach są czymś więcej niż tylko wewnątrzzwiązkowym oznaczeniem i maja również ogólnopolskie prawne zaczepienie. Dzięki temu to co zdobywamy jest praktyczne, bo nie trzeba dublować uprawnień, ale to tym później. Z całym szacunkiem do Leona ale zaproponowany przez niego system stopni ma moim zdaniem 2 poważne wady. Po pierwsze wprowadza kolejny wewnętrzny system stopni który nie ma pokrycia prawnego, po drugie byłby to już obok systemu stopni harcerskich, instruktorskich, żeglarskich PZŻ - 4 system stopni. Po drugie, a może i ważniejsze - wprowadza, może nie obowiązek, ale zobowiązanie do pływania na jednostkach ZHP, okej ja rozumiem ze CWM istnieje, jednakże po pierwsze przy wyborze jednostki wziąłbym pod uwagę stan techniczny łajby, jej bezpieczeństwo oraz to czy oferta jest do przełknięcia cenowo dla uczestników wyjazdu, to czy jest to jednostka ZHP jest dużo mniej istotne, niestety nie zawsze są to dla harcerzy najlepsze i najtańsze łódki i trzeba się z tym pogodzić. Poza tym prowadziłoby to do dziwnych sytuacji, osobnik nie pływający nigdy na Zawiszy i jachtach harcerskich mógłby być w posiadaniu stopnia Jachtowego Sternika Morskiego, a jednocześnie być Żeglarzem ZHP - to trochę bardzo bez sensu. System łączenia stopnie ZHP w drużynach wodno-żeglarskich z wymaganiami wodniackimi jest jak najbardziej w porządku i jest dość szeroko stosowany w niektórych znanych mi drużynach. Po pierwsze dlatego ze w drużynie specjalnościowej wiele działań (a nawet większość) ma związek z jej specjalnością, po drugie dlatego ze np. woda i żeglarstwo ma dość uniwersalny charakter, który można dopasować w różnych próbach na stopnie. Może to być dobry sposób na własne zainteresowania, dobry przykład samorozwoju i kształcenia w danej dziedzinie, a później środowisko działania i służby instruktorskiej. Widać ze można to podpiąć zarówno pod stopnie harcerskie jak i pod stopnie instruktorskie. Natomiast ja bardziej zintegrowałbym to z istniejącym systemem stopni i jedynie jako wskazanie traktował żeby wymagania miały związek ze specjalnością drużyny.
Typu:
młodzik/ochotniczka - ma podstawowa wiedzę dot. sportów na wodzie, pływał kiedyś kajakiem lub rowerem wodnym itp.,
To akurat na szybko wymyślony przykład natomiast chodzi o zasadę, na wyższe stopnie wymagania byłyby oczywiście poważniejsze, w ten system wplótł bym również wymaganie zdobywania stopnie żeglarskich. Np wskazane żeby ćwik miał z.jacht. a HO/HR - Sternika.

Tymczasem druga kwestia, co się tyczy Kadr Kształcących

Cytat:

Przykro mi, ale tak długo, jak nasi Kształceniowcy (celowo przez duże "K" - mam uznanie dla wiedzy instruktorów ZHP) w instruktorach np. specjalności wodnej (takich ze stopniem phm. lub wyżej, z papierami studiów o profilu pedagogicznym, z kwitami kursów instruktorskich związków sportowych PZŻ i PZMWiNW - gdzie spora część programu, to pedagogika - albo/i z papierami państwowymi instruktorów i trenerów sportu - takimi, jakie wydają wyższe szkoły typu AWF) będą widzieć wyłącznie "moczydupków" o wiedzy ograniczonej do umiejętności trzymania wiosła (no chyba, że zechcą przejść kilkudniowe szkolenie KK)... to możemy zapomnieć o wielkich planach.

OKK jest z pewnością odznaka potwierdzająca posiadane umiejętności pedagogiczne, podobnie jak wierze ze kurs przekazuje takie informacje w dobry sposób, niestety jeszcze nie miałem okazji w takowym uczestniczyć, wiec nie wypowiadam się szczegółowo. Natomiast OKK czy stopnie instruktorskie są jak wiadomo kolejnym oznaczeniem wewnątrzzwiązkowym który nie przekłada się na uprawnienia państwowe, taki instruktor w stopniu dajmy na to phm. i tak musi mieć uprawnienia wychowawcy kolonijnego bądź kierownika placówki wypoczynku żeby organizować wyjazdy. Wymieniony przez PanWac’a brak uznania instruktorów żeglarskich z papierami państwowymi bez odznak wewnatrz-harcerskich jest bez sensu, oznacza bowiem ze ZHP jest zupełnie innym tworem i w nim maja moc tylko własne kursy i oznaczenia, to mija się z celem. Podobnym przykładem jest poruszana niedawno sprawa odznak i szkoleń HSR w tym temacie: http://forum.zhp.pl/viewtopic.php?id=8366&p=1 . Z jednej strony nikt nie mówi ze ratownik po studiach jest gorszy od instruktora HSR i nikt nie zabrania mu szkolić to jednak tylko ten drugi z wew. Odznaka – srebrna „blacha” może organizować kursy harcerskie i przyznawać brązowe odznaki. I znów to samo, uprawnienia wewnątrzzwiązkowe nie maja przełożenia na te ogólnopolskie.

Wysłano: 10.12.2011 22:12
Raport Do góry


Odp.: Letnia koszula instruktorska
#11
Szara myszka
Szara myszka


Co do samych koszul wypowiadałem sie na forum ZHP i mój cytat wisi powyzej, ale co mi tam, zaspamuje:
Cytat:
Moim skromnym zdaniem grantoww koszule instruktorskie sa naprawde dobrym pomyslem, podobna koncepcja dla srodowisk ladowych wydaje mi sie sluszna, dzieki temu chocby zapewnimy sobie pewna jednolitosc. Uwazam jednak, ze skoro jest to mundur instuktorski i ma byc elegancki, to nie powinien posiadac doczepionych 17 naszywek i 24 odznak, moim zdaniem takie rzeczy powinno sie nosic na zwyklym mundurze, na koszuli zas zdecydowanie wskazane byloby ograniczenie sie jedynie do Krzyza, sznura + ewentualnie plakietki środowiska i jakiejs okolicznosciowej. Leśnik jaki byl kazdy wie, moim zdaniem byl poprostu straszny, po jego usunieciu wsrod wielu srodowisk zapotrzebowanie na mundur instruktoski w srodowiskach ladowych jednak nie zmalal, a nie ma go czym wysycic. Jesli udaloby sie (w koncu) zatwierdzic takie jednakowe zielone, szare oraz granatowe koszule dla calego ZHP to raczej wplynelo by to bardzo pozytywnie na jednolitosc umundurowania oraz wyglad instruktora. Co do munduru instruktorskiego wodnego moim zdaniem powinna rowniez z regulaminu zniknac olimpijka, pozostawiajac jedynie klasyczne worki, koszule biale i granatowe.

No ostatecznie olimpijka może zostac, az taka zla nie jest Piotrze ;) Choc ewidentnie brak jej lądowego odpowiednika. Co do samego regulaminu, jestem troche poza tematem, wiec zadam infantylne pytanie, dlaczego od tylu lat reforma mundurowa wodniaków dalej nie może sie dokonac, z tego co wiem z opowiadań Piotra i Asi projekt jest juz od dawna przygotowany, wiec az swiedzi zapytac dlaczego nic sie z tym nie dzieje... Odrebna sprawa jest to ze regulamin "suchych" harcerzy ma juz 6 lat, a koszul/mundurów instruktorski dalej nie udało się wprowadzic, a naprawde fajnie by bylo gdyby ladowi mogli instuktorzy mogli sie rowniez elegancko prezentowac.

Wysłano: 10.12.2011 21:42
Raport Do góry