Tagi
armada chorągiew CWM CWM ZHP w Gdyni drużyna drużyny festiwal Gdynia harcerze instruktorzy jacht jachty Jamboree kadry KHDWiŻ konferencja kurs kursy morze mundury muzyka narada patenty pilot polesie prawo projekt PZŻ regaty rejs rejsy rozporządzenie s/y ZAWISZA CZARNY s/y ZJAWA skauci specjalności sport spotkanie stopnie szantowiązałka szanty szkolenie Teliga warsztaty wodniacy wyprawa zhp zlot łódź żeglarstwo

Tajemnica helskich plaż - parowozy wychodzą z morza

Nadesłany przez panwac 7.02.2016, 13:20:00 (366 odsłon) Więcej wpisów tego autora

Chałupy, Linia 213. fot. Maksymilian JankowskiTuryści odwiedzających Półwysep Helski w okolicach Chałup mogą natknąć się na plaży na znak, ostrzegający przed wrakami. U większości wyobraźnia przywołuje obraz zatopionych statków lub łodzi rybackich z dawnych lat. Jedynie mieszkańcy i miłośnicy historii znają prawdę, o której w ostatnim czasie przypomniał odpływ na Bałtyku: warstwy przybrzeżnego piachu skrywają od ponad 70-ciu lat porzucone tam lokomotywy.



Na starych fotografiach zrobionych w 1945 r. niedługo po zakończeniu II Wojny Światowej widać rzędy parowozów wchodzących głęboko w morze. To pozostałość po dawnych barykadach przeciwczołgowych na linii 213, zbudowanych przez Niemców podczas wojny, w miejscu wcześniejszych, polskich umocnień z 1939 roku. W 1944 roku, w najwęższym miejscu Półwyspu Helskiego między Kuźnicą i Chałupami, wojskowi inżynierowie poprowadzili dwustumetrowy, kilkumetrowej szerokości przekop, łączący brzeg morza i zatoki. Niedaleko ulokowano kolejne umocnienia, których przedłużeniem były spięte ze sobą, wchodzące daleko w morze lokomotywy. Z zachowanych relacji wynika, że barykad było 5: 2 od strony morza i trzy od Zatoki.

Aby ważące po 100 ton składy mogły wjechać w morze, w wybranych miejscach trzeba było zbudować specjalne odejścia od istniejącej linii kolejowej. Stworzona infrastruktura obronna okazała się być skuteczną. Czołgi nie mogły pokonać przeszkody, a atakujący żołnierze byli zmuszeni do walki w głębokiej na 3 metry wodzie lub do wspinania się na przeszkody, gdzie łatwo było ich trafić. Ostatecznie fortyfikacji nie udało sie pokonać i Półwysep Helski, będący dla Niemców ostatnim miejscem ewakuacji w tej części wybrzeża, poddał się dopiero 9 maja 1945 r., po podpisaniu przez III Rzeszę aktu bezwarunkowej kapitulacji.

Chałupy, Linia 213.

W artykule Dziennika Bałtyckiego z dnia 19 maja 1945 r. można natrafić na taki opis:

Mozolna i długa jest jazda na Hel. Wąska, piaszczysta droga z trudem pomieścić może dwa mijające się samochody. W ciągu tygodnia szły tędy wojska niemieckie. Porzucane koce, płaszcze, bagnety, plecaki znaczą całą trasę marszu odwrotowego Niemców z Helu aż po Wielką Wieś i dalej w stronę Pucka. Dopiero obecnie, gdy 140 tysięczna armia opuściła półwysep można się pokusić na zwiedzenie Helu. Pierwszy etap drogi wiedzie z Wielkiej Wsi (dziś Władysławowo) do Chałup. Po prawej stronie zatoka - białą pianą bryzgają fale w umocnienia przybrzeżne, w oddali widać Puck i sine kontury Gdyni. Na lewo cmentarzysko lasu. Pokotem leżą olbrzymie sosny, brzozy zgięte ku ziemi, poprzestrzelane młode świerczki sterczą żałośnie kikutami gałęzi. Zasieki z drutów kolczastych i rowy tworzyły tu graniczną linię między pozycjami wojsk sowieckich i niemieckich.

Nad brzegiem morza pas bunkrów. Droga jest tak wąska, że samochód niemalże ociera się o napisy: "Uwaga miny" - cały teren półwyspu jest silnie zaminowany. Trzy bataliony niemieckie pracowały przy zaminowywaniu Helu - obecnie saperzy stopniowo miny usuwają. Pośród zniszczonych drzew mogiły poległych, gdzieniegdzie niepochowane zwłoki żołnierzy, trupy końskie i dużo bezpańskich wałęsających się psów. W pobliżu Chałup mijamy pierwszy przekop, rów parometrowej szerokości, ciągnący się od morza do zatoki. W razie potrzeby woda, zalewając rowy miała odciąć półwysep od lądu. Przejeżdżamy obok wielkich składów amunicji. Ułożone warstwami leżą karabiny, naboje, pociski. W pośród wykarczowanego lasu stoją armaty. Wszędzie rozrzucone hełmy, manierki, bagnety. Z grozą zniszczenia niefrasobliwie kontrastują kolorowe leżaki i wygodne fotele, wystawione przed żelbetonowe bunkry.

Chałupy - wioska rybacka uległa całkowitemu zniszczeniu. W ruinach domów wiatr rozwiesza strzępki sieci rybackich, wśród zgliszczy różowieje kwitnąca jabłonka, a zapach spalenizny miesza się z wonią wiosennej zieleni. W drodze do Kuźnic mijamy zapory, rowy przeciwtankowe, których przedłużenie stanowią lokomotywy wpierające się długim szeregiem w morze. W Jastarni zaczyna już powoli budzić się życie. Urzęduje wójt, widać milicjantów. Na schodkach domów przysiadły szare grupki cywilów z tłumoczkami, wózkami - to niemiecka ludność cywilna, którą w ilości 25 tysięcy ewakuowano z Helu. Oprócz ludności niemieckiej idą również jeńcy z obozu helskiego, do którego Niemcy zwieźli ludzi z obozów w północnych Niemczech.[...]

Chałupy, Linia 213.

Po wojnie barykady zlokalizowane bliżej Kuźnicy, od strony pełnego morza, wysadzono. Parowozy od strony zatoki wyciągnięto i przywrócono do ruchu - służyły jeszcze przez wiele lat, zanim ostatecznie trafiły na złom. Skład z okolic Chałup jest prawdopodobnie ostatnią pozostałością po tamtych fortyfikacjach - fale, sztormy i zmieniająca się linia brzegowa doprowadziły do jego zapadnięcia się w piasku. I tylko morze niekiedy przypomina o jego istnieniu, odsłaniając, tak jak w ostatnich dniach, fragmenty jednej z lokomotyw.

Źródła: 

Strefa historii
Przyjaciele Helu - Krzysztof Mrówka
augustyna.pl

Muzeum Kolei Helskich

Ocena: 10.00 (1 głos) | Oceń ten tekst |
Tagi: morze   parowozy   wojna   Półwysep Helski  
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
Tramwaja
Wysłano: 07.02.2016, 17:41  Uaktualniono: 07.02.2016, 17:42
Szara myszka
Dołączył: 15.03.2010
Skąd:
Liczba wpisów: 3
 Niesamowita historia
.

Autor Wątek
panwac
Wysłano: 17.02.2016, 3:27  Uaktualniono: 17.02.2016, 3:27
Webmaster
Dołączył: 01.09.2003
Skąd: Łódź
Liczba wpisów: 849
 Odp.: Niesamowita historia
Prawdziwa i tragiczna - pokazuje, że granice "pomysłowości" ludzkiej są nieokreślone, że w każdym miejscu możemy dotykać historii... a także - tak mi się teraz nasunęło - że natura jest, mimo wszystko, bardzo odporna na nasze wybryki. Jeśli to, co wydaje nam się być trwałe, niezniszczalne i na czym nam zależy ma przetrwać, trzeba się bardzo postarać.