Tagi
armada chorągiew CWM CWM ZHP w Gdyni drużyna drużyny festiwal Gdynia harcerze instruktorzy jacht jachty Jamboree kadry KHDWiŻ konferencja kurs kursy morze mundury muzyka narada patenty pilot polesie prawo projekt PZŻ regaty rejs rejsy rozporządzenie s/y ZAWISZA CZARNY s/y ZJAWA skauci specjalności sport spotkanie stopnie szantowiązałka szanty szkolenie Teliga warsztaty wodniacy wyprawa zhp zlot łódź żeglarstwo

A nie mówiłam... - spór o Mroga Trophy

Nadesłany przez Jędruś 31.05.2004, 8:00:00 (2428 odsłon) Więcej wpisów tego autora
Wieści ze środowisk

Pozwolę tu sobie pożyczyć tytuł jednego z artykułów Jerzego Kulińskiego na www.sail-ho.pl. A chciałbym się wypowiedzieć w sprawie wynikłego właśnie sporu o Mroga Trophy miedzy Harcerskim Klubem Wodnym "Dal" hufca ZHP Łódź-Polesie, a Łódzkim Okręgowym Związkiem Żeglarskim. Moja wiedza na ten temat opiera się na razie na pisemnych stanowiskach obu stron, więc siłą rzeczy wypowiem się bardziej ogólnie i jak zwykle subiektywnie. Mam nadzieję, że komentatorzy wyrównają braki.



W swoim piśmie pan prezes ŁOZŻ uderza w znaną od lat w wypowiedziach "związkowych" strunę "bezpieczeństwo". Odbyła się pierwsza, prowizorycznie zorganizowana edycja i nic się nie stało. Odbyła się druga, lepsza i również się udało. Odbyła się trzecia i znów nie było strat, ale czy tak będzie wiecznie? Panie prezesie, może pan jeszcze o tym nie wie, ale życie w ogóle jest niebezpieczne i zwykle wcześniej czy później kończy się śmiercią. Gdy wracam z dalszego wyjazdu samochodem, gdy schodzę z ruchliwej szosy na polną drogę oddycham z ulgą, że znów udało mi się przeżyć. Statystyki mówią, że byłem znacznie bardziej zagrożony niż na Mrodze... Biorąc udział w imprezie typu Mroga Trophy nie szukamy tam bezpieczeństwa, inaczej nie wychodzilibyśmy z domu. Za cenę rezygnacji z części bezpieczeństwa dostajemy w zamian inne wrażenia. To organizatorzy z HKW "Dal" mają rację jak zabezpieczyć swoją odpowiedzialność karną i cywilną. Przede wszystkim rzetelna informacja o trasie, zagrożeniach i oświadczenia własne lub rodziców uczestników. Ryzyko nie jest większe niż wysłanie dziecka do szkoły poboczem drogi, co przecież czyni się masowo. Zabezpieczenie ratownicze takiej imprezy to tylko dodatkowy luksus dla uczestników, którzy przede wszystkim powinni liczyć na własne siły. Ostatnia edycja - 2003 była dobrze zabezpieczona pod względem ratowniczym, choć byłoby jeszcze lepiej gdyby posterunki ratownicze były zainstalowane na kajakach (np. z MOSiR-u). Niemniej taki jeden wodny patrol był na trasie i zdziałał wiele dobrego. Gdyby ich pan prezes popytał może wyjaśniłaby się sprawa zaginionej załogi?

 

"Bezpieczeństwo", "działanie dla czyjegoś dobra", to wygodne słowa dla ukrycia rzeczywistych, znacznie mniej szlachetnych celów. Można przypuszczać, że tak jest i tym razem. Jeśli byłoby inaczej, dlaczego ŁOZŻ nie zajął się tą sprawą zaraz po zakończeniu tej tak bardzo niebezpiecznej edycji Mroga Trophy 2003? Dlaczego sprawa rzekomego "bezpieczeństwa", "odpowiedzialności", której nie unikają organizatorzy z HKW "Dal", wypływa dopiero teraz, w przeddzień edycji 2004? Nagle, teraz nowe regulaminy, nowe ustalenia. To ŁOZŻ wprowadza bałagan, który może się niekorzystnie odbić na kształcie imprezy. Można to było zrobić wcześniej, albo poczekać do następnego roku. Czy z takim nagłym zwrotem miało coś wspólnego niedawne wejście w życie przepisów odbierających PZŻ prawo dokonywania przeglądów rejestracyjnych jachtów morskich? Gdy ponieśliśmy stratę to trzeba sobie to odbić na innym polu? Zresztą sam się PZŻ o takie straty prosi. Po co upiera się za utrzymaniem dla jachtów statkowych procedur? Procedur, które w myśl unijnego prawa może przeprowadzać tylko uznana instytucja klasyfikacyjna, a nie związek sportowy. Czy ŁOZŻ chce przejąć dobrze prosperującą imprezę w trosce o to by jasno było ustalone, że to on ponosi za nią odpowiedzialność? Czy chce, zasłaniając się odpowiedzialnością osiągnąć z niej profity wypracowane przez kogoś innego?

HKW "Dal" też nie jest tu taki niewinny. Jak można przeczytać w jego liście jest członkiem ŁOZŻ. To również przedstawiciel HKW "Dal" wybierał obecne władze ŁOZŻ. Tych klubów w ŁOZŻ nie jest tak wiele by jeden głos "w te czy wewte" nie liczył się. Ktoś tych ludzi ciągle wybiera do władz. Na moim patencie żj sprzed prawie 20 lat są te same podpisy co na obecnie wydawanych. Rozważaliśmy kiedyś z przyjaciółmi z HKW "Dal" przejęcie "steru" od obecnych władz ŁOZŻ, ale sprawa "kręciła się" wokół kontynuacji dotychczasowej działalności, więc upadła. Bo w tym niewątpliwie lepszy jest obecny zarząd. Tych panów trzeba wymienić razem z ich polityką. Tym, co chcą działać najlepiej pomożemy, gdy nie będziemy im przeszkadzać.

I jeszcze jedna sprawa: ŁOZŻ przytacza przepisy dotyczące konkretnie, organizacji imprez żeglarskich. Ale czy Mroga Trophy jest imprezą żeglarską? Rozporządzenie, z którego tylko fragment załącznika przytoczono wspomina jeszcze o innych imprezach, min. wioślarskich. Jak wykazują liczne ostatnio przykłady Związek w prawie nie jest zbyt mocny. Może należałoby zasięgnąć porady prawnika z prawdziwego zdarzenia?

uczestnik wszystkich edycji Mroga Trophy
pwd. Andrzej Suszek
Hufiec ZHP Łódź-Bałuty

PS: Mam nadzieję, że administrator doda teksty obu stron, bo inaczej artykuł będzie zupełnie niezrozumiały.

Do pobrania:
List Prezesa ŁOZŻ do Urzędu Miasta Głowna - pdf
List Otwarty HKW "Dal" do Prezesa ŁOZŻ - pdf
Strona Mroga Trophy www.mrogatrophy.republika.pl

[od redakacji prezentowane w artykułach i komentrzach poglądy są własnością ich autorów]

Ocena: 0.00 (Głosów: 0) | Oceń ten tekst |
Tagi: ŁOZŻ   spływ   Mroga Trophy  
Komentarze są własnością ich autorów. Twórcy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za ich treść.

Autor Wątek
wroobel
Wysłano: 01.06.2004, 4:04  Uaktualniono: 01.06.2004, 4:04
Webmaster
Dołączył: 12.02.2003
Skąd: Łódź
Liczba wpisów: 239
 O sejmiku ŁOZŻ
Jako delegat HKW "Dal" na ostatni sejmik wyborczy ŁOZŻ, czuję się wywołany do tablicy.
Więc brałem czynny udział we wszystkich dyskusjach na Sejmiku, jako jedyny odwoływałem się do misji, powinności, świadomości celu działania... jedynie zrozumienie znalazłem u przedstawiciela HKŻ z Widzewa oraz u "zawodowych" regatowców startujących za własne pieniądze, reszta "działaczy" generalnie patrzyła na mnie jak na UFO.

Jak przyszło do wyborów - to ja do zarządu oczywiście, jako nie przystosowany kosmita nie zostałem wybrany. Natomiast Karina od nas z klubu, która przez cały sejmik wypowiedziała zaledwie 2 słowa cytuję: "zgadzam się" - oczywiście weszła do zarządu prawie jednogłośnie

Więc tak działają mechanizmy na sejmikach - jak ma coś do powiedzenia i chce coś robić - to jest niebezpieczny.

Jak sam wiesz Karina po 2 latach samotnej walki z wiatrakami zrezygnowała.

Autor Wątek
panwac
Wysłano: 07.02.2012, 17:44  Uaktualniono: 07.02.2012, 17:44
Webmaster
Dołączył: 01.09.2003
Skąd: Łódź
Liczba wpisów: 849
 Odp.: O sejmiku ŁOZŻ
Ciekawi mnie, jak "Mroga" widziana jest przez bohaterów tamtych zdarzeń teraz, gdy emocje już opadły?

Autor Wątek
wroobel
Wysłano: 08.02.2012, 16:04  Uaktualniono: 08.02.2012, 16:04
Webmaster
Dołączył: 12.02.2003
Skąd: Łódź
Liczba wpisów: 239
 Odp.: O sejmiku ŁOZŻ
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był to klasyczny konflikt pokoleń STARZY-MŁODZI. Z punktu widzenia młodych wynikał on z rozdźwięku pomiędzy deklarowanym a faktycznie przyznanym zakresem samodzielności organizacyjnej i kompetencyjnej.

Sprawa jest zakończona, młodzi się zestarzeli. Obie strony dziś wzajemnie się szanują i spotykają, przy czym każdy został przy swoim punkcie widzenia. A działania i tak oceni Bóg i historia.

A historia (widziana moimi oczami) jest taka:
1. Starzy, bez zaangażowania młodych, nie byli wstanie utrzymać imprezy na tym poziomie w kolejnych latch.
2. Poczynione przez starych zmiany w zasadach, przekształciły spływ z walki z samym sobą, swoją konstrukcją i rzeką, we współzawodnictwo. To współzawodnictwo stało się źródłem prawdziwego niebezpieczeństwa. Postrzeganie innych osad na wodzie jako rywali, a nie podobnych do siebie wariatów, w połączeniu z upowszechnianiem dostępu do startu zaowocowało zachowaniami uczestników dalekimi od idei fair play. To w kwestii bezpieczeństwa, obiektywnie niebezpiecznej imprezy.
3. Natomiast obawa starych o własność intelektualną i prawo do nazwy – spełniła się. Przy czym to nie młodzi żeglarze „ukradli” taką fajną nazwę i pomysł na imprezę, a starzy sami bez walki z dobrodziejstwem inwentarza oddali organizację imprezy o tej nazwie urzędowi miasta. Impreza o tej nazwie odbywa się, bez udziału i zaangażowania starych ani młodych łódzkich żeglarzy.
4. Młodzi się zestarzeli i się im odechciało, więc nie zorganizowali konkurencyjnych imprez na Grabi, Mrożyczce czy innym Nerze.
5. Ogólnie w związku dokonała się wymiana pokoleń, choć wymagało to jeszcze jednej kadencji przejściowej 2004-08 średniego pokolenia. A dziś nie jest łatwo o zaangażowanie młodych.

Autor Wątek
majcin
Wysłano: 03.06.2004, 10:20  Uaktualniono: 03.06.2004, 10:20
Szara myszka
Dołączył: 18.02.2004
Skąd:
Liczba wpisów: 10
 Re: A nie mówiłam... - spór o Mroga Trophy
Uczyły jaskółki, że nie dobre są spółki.

Dlatego proponuję, aby w przyszłym roku, harcerskim gronie, spotkać się w innym miejscu, np. na Grabi -to chyba najładniejsza rzeka przepływająca w pobliżu Łodzi, na podobnej imprezie, ale organizowanej tylko przez harcerzy. Jeśli zmobilizujemy chociaż część sił, jakie wkładaliśmy (właściwie to wkładali inni, bo ja osobiście w organizację się nie włączałem) w organizację tej imprezy, to osiągniemy niegorszy efekt.

Po krótkim rozeznianiu wśród instruktorów mojego hufca odzew jest raczej pozytywny, jeśli podobne zdanie wyrazi więcej osób, to za kilka miesięcy na tej stronie znajdzie się zaproszeni na imprezę.
Marcin Wojtczak

Autor Wątek
Jędruś
Wysłano: 07.06.2004, 18:55  Uaktualniono: 07.06.2004, 18:55
Szara myszka
Dołączył: 09.09.2003
Skąd:
Liczba wpisów: 13
 Mroga, Mroga i po Mrodze
Spływ w nowym wydaniu przeszedł już do historii. Nowi organizatorzy gromili starych, że nie dbają o bezpieczeństwo a jak sami sobie z tym poradzili?

Dokładnie tak samo. Była wprawdzie jedna łódka z ratownikami więcej ale mniej patroli pieszych na trasie. Uczestnicy na byle czym też płynęli przez część zalewu w Głownie bez asekuracji. Był też tak jak poprzednio jeden patrol na kajaku zamykający stawkę. Skrócenie trasy dla dowolnych pływadeł nie wiele dało bo i tak musiały przepłynąć najgłębszy zalew, podzielony groblą na dwa oddzielne akweny a mający tylko jedną motorówkę z ratownikiem. Nie wszystkie pływadła dopłynęły całości. Puste butelki rozsypały się po rzece. Zabrakło ekipy od organizatorów (jak zresztą poprzednio) by to posprzątać.

Słowem nic nowego. Wygląda na to, że nie o bezpieczeństwo w tych rozgrywkach chodziło...

Autor Wątek
majcin
Wysłano: 07.06.2004, 20:46  Uaktualniono: 07.06.2004, 20:46
Szara myszka
Dołączył: 18.02.2004
Skąd:
Liczba wpisów: 10
 Re: A nie mówiłam... - spór o Mroga Trophy
Byłem również na tym spływie. Był to mój pierwszy udział w "Mroga Trophy", wybrałem się zresztą z 3 letnim synem.

Jeśli chodzi o podjęte środki bezpieczeństwa, to uważam je za dostateczne. Patrole lądowe uwazam za zbyteczne, z uwagi na niewielką mozliwośc działania.

Lepiej byłoby, gdyby obie łodzie ratownicze miały silniki.

Podział na dwie trasy uważam za trafiony, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dwie konstrukcje rozpadły się kilkast metrów od startu.

Błędem było rozgrywanie dodatkowych wyścigów już po zakończeniu spływu, co wydłużyło impreze o jakieś 2 godziny, w związku z cyzm większość uczetników nie doczekała oficjalnego ogłoszenia wyników

Wnioski:
1. Organizatorzy poradzili sobie bez pomocy harcerzy.
2. Bezpieczeństwo imprezy na tym nie zyskało, ale chyba też nie straciło.
3. Mam wrażenie, że zarówno ŁOZŻ jak i HKW "Dal" zostali wciągnięci w wewnętrzne rozgrywki polityczne władz Głowna, czego efektem była niesympatyczna atmosfera oraz publiczne pranie brudów, a na dłuższą metę konflikt między Pilotem Chorągwi, a Zarządem ŁOZŻ, z którego nie wiadomo jak w tej chwili wybrnąć.

Autor Wątek
Lukasz
Wysłano: 09.07.2004, 23:14  Uaktualniono: 09.07.2004, 23:14
Lejwoda
Dołączył: 27.11.2003
Skąd:
Liczba wpisów: 139
 Re: A nie mówiłam... - spór o Mroga Trophy
Jak na przypadkowego uczestnika to dysponujesz olbrzymią wiedzą... demagogia na "wodniakach"!