Specjalnościowa chemia
Kategoria : Mam zdanie i nie waham się go użyć
Wiktor Wróblewski 03.02.2009 23:30

W starej polskiej szkole chemii już po nazwie rozróżniało się podobne związki o niekompletnej strukturze. I tak kwas siarkowy to H2SO4, czyli związek, w którym siarka (sześciowartościowa) wykorzystuje wszystkie swoje elektrony walencyjne do powiązań z sąsiednimi atomami. Natomiast jeśli siarka, tworząc związek, pracuje jako czterowartościowa, tworzy kwas siarkawy H2SO3. Też jest to też kwas mocno żrący, ale nie tak trwały - bo siarka nie wykorzystuje wszystkich potencjalnych możliwości: aż dwa elektrony pozostają wolne, a drzemiąca w nich energia po prostu się marnuje. Wystarczy kwas trochę podgrzać, a związek rozpada się i pozostałe wiązania atomowe pękają.



Drużyna specjalnościowa czy specjalnościawa?

Podobnie jest z drużyną i możliwością powiązania pracy harcerskiej ze specjalnością. W systemie pracy drużyn na powłoce walencyjnej jest kilka elektronów, które mogą utworzyć wiązania:

W prawidłowo działającej drużynie specjalnościowej wykorzystane są wszystkie powiązania pomiędzy harcerstwem, a specjalnością. Taki związek jest trwały i co najważniejsze "ostro żrący" - czyli działanie takiej drużyny jest atrakcyjne, skuteczne po prostu fajne.

Oczywiście w przyrodzie harcerskiej, podobnie jak w chemii bardzo często występują związki niepełne, są drużyny w których nie wszystkie elektrony walencyjne tworzą wiązania - np. w drużynie nie ma eksperta, abo drużyna zapomniała o specjalnościowej obrzędowości - i co? Niby nic. Z pozoru działanie drużyny wciąż jest ostre, żrące, ciekawe, fajne... ale istnieje poważne ryzyko, że w specyficznych warunkach (jak przy podgrzaniu H2SO3) pozostałe wiązania również zostaną zerwane! Dlatego taka drużyna jest tylko specjalnościawa, a nie specjalnościowa!

A co z siarką dwuwartościową?

Oczywiście teoretyczne w chemii jest takie zjawisko jak H2SO2. Ale we właściwościach jest taka przepaść miedzy H2SO4, a H2SO2, że w starej polskiej szkole chemii kwas ten był zwany sulfoksylowym, żeby nikt go nie pomylił z prawdziwym siarkowym. Kwas sulfoksylowy po pierwsze jest nietrwały, a po drugie cieńszy od soku z cytryny, no może z limonki.
I tak samo są drużyny, w których nagle pojawia się jakiś jeden specjalnościowy elektron. Na przykład obrzędowość spadochronowa, albo okazyjnie zdobyta odznaka ratownika ZHP, czy też wyjazd na poligon - no i co z tego? Nic. Ani nie jest to związek trwały, ani działanie mocne. Więc zgodnie z duchem "starej szkoły" nie ma do żadnego przedrostka "spec-" w nazwie prawa. Właśnie po to, żeby nie mylić. Żeby nazwa nobilitowała tych w pełni zaangażowanych, całą chmurą elektronów.

phm. Wiktor Wróblewski HR